Bezalkoholowe stłuszczenie wątroby – co to takiego?

Zdrowa wątroba oznacza zdrowy metabolizm, zdrowy układ sercowo-naczyniowy i ogólnie zdrowy organizm. Wątroba stłuszczona to najpewniejsza zapowiedź nadchodzących kłopotów ze zdrowiem. Sporo jednak mamy w tym przypadku w swoich rękach. Kilka przemyślanych działań i wszystko może wrócić do normy. Wątroba wybacza nam naprawdę wiele, a jej zdolność do regeneracji jest zdumiewająca.

Nasza wątroba działa zwykle bez rozgłosu i fanfar. Niejako w ukryciu spełnia swoje funkcje, które dla zdrowia mają jednak znaczenie podstawowe. Detoksykacja, trawienie, równowaga hormonalna, regulacja poziomu cukru we krwi i wspieranie funkcji układu odpornościowego to tylko niektóre z jej prawie 500 zadań. Jeżeli pojawiają się problemy, to często są diagnozowane dopiero przy okazji rutynowych badań krwi wykonanych w kierunku leczenia innych dolegliwości zdrowotnych. Stan, w którym tłuszcz gromadzi się w wątrobie i zagraża jej funkcji przypomina trochę problemy związane z nadciśnieniem. Ludzie chodzą i nie wiedzą, że mają problem.

Dotąd stłuszczenie wątroby było najczęściej powiązane z nadużywaniem alkoholu. Dzisiaj już wiemy, że podobny stan chorobowy może być także wynikiem nieodpowiedniego sposobu odżywiania i stylu życia. Mówimy wtedy o tzw. bezalkoholowym stłuszczeniu wątroby (NAFLD), które jest ostatnio diagnozowane w niepokojącej społecznie skali.

Wydaje się, że NAFLD jest napędzane przez kombinację kilku czynników. Stale rosnące  spożycie cukru oraz przetworzonych produktów spożywczych, ale także siedzący tryb życia i  toksyny środowiskowe zdają się mieć tutaj znaczenie decydujące.

A swoją drogą, czy to nie dziwne, że tłuszcz w wątrobie wcale nie bierze się z jedzenia tłuszczu?

Jeszcze przed wystąpieniem stłuszczenia, działanie wątroby ulega zmianom, wywołując problemy w całym organizmie. Nie tylko zmniejsza się zdolność do eliminowania toksyn i hormonalnych produktów ubocznych, ale osłabieniu ulega także układ odpornościowy i mechanizm regulujący poziom cukru we krwi. „Nigdy nie należy myśleć o stłuszczonej wątrobie, jako o oddzielnej dysfunkcji metabolicznej” – mówi lekarz medycyny funkcjonalnej Frank Lipman. NAFLD jest przecież ściśle związane z zespołem metabolicznym, który wiąże się z kolei z wysokim ciśnieniem, wysokim poziomem cukru we krwi oraz znacznym przyrostem masy ciała. Jest także prekursorem cukrzycy, udaru mózgu i zaburzeń poznawczych.

Żywieniowe czynniki wywołujące pandemię NAFLD nie ograniczają się jedynie do szkodliwych skutków standardowej diety. Istotnym elementem jest również niedobór choliny, która jest niezbędnym, witaminopodobnym składnikiem odżywczym wspomagającym transport tłuszczu w organizmie. Jej niedobór sprawia, że tłuszcz dostaje się do wątroby, ale nie może się z niej wydostać. „Bez wystarczającej ilości choliny, nadmiernie produkujemy tłuszcz i nie eliminujemy go”, mówi dr Robert Rountree. „Odpływ jest zatkany.” Zapamiętajmy na marginesie, że najlepszym źródłem choliny są całe jaja i wątroba.

Kolejnym czynnikiem wpływającym na stłuszczenie wątroby jest siedzący tryb życia. Ćwiczenia mają niezliczone korzyści zdrowotne, ale wątrobę chronią w dość prosty sposób;  spalają po prostu więcej tłuszczu niż wówczas, gdy nic nie robimy.

I w końcu wątroba jest również głównym organem detoksykującym nasz organizm, a przecież nie od dzisiaj wiemy, na jak niespotykaną ilość toksyn jesteśmy obecnie narażeni. Naukowcy wciąż starają się zrozumieć jakie grożą nam w związku z tym interakcje. Tymczasem nagromadzenie toksyn i konieczność ich neutralizacji to dla naszej wątroby poważne i codzienne wyzwanie. I to nie cudowne diety oczyszczające, po których wracamy jak rozgrzeszeni do starych upodobań są rozwiązaniem w tej sytuacji. Lepsze będą tu zmiany mniej radykalne, ale trwałe:

  • Rezygnacja w miarę możliwości z żywności przetworzonej przez przemysł spożywczy.
  • Zwracanie uwagi na to co pijemy. Każdy kolorowy napój źle wróży naszej wątrobie. Najlepszym rozwiązaniem zawsze pozostaje czysta woda.
  • Warzywa i owoce zjadajmy najlepiej w całości. Powinniśmy jeść czterokrotnie więcej warzyw niż owoców. Nie wyciskajmy z nich soków, nasza wątroba bardzo tego nie lubi.
  • Nie jedzmy leków kupowanych bez recepty i zapytajmy swojego lekarza, czy te przepisane na receptę są niezbędne. Przetwarzanie leków to dla wątroby spory wysiłek i powinniśmy go ograniczyć do sytuacji naprawdę koniecznych.

Lista mogłaby oczywiście być dłuższa, jest przecież grupa warzyw krzyżowych szczególnie mile widziana przez wątrobę, są zioła, jak chociażby wszechobecny na naszych polach mniszek lekarski czy pokarmy bogate w siarkę, takie jak czosnek, cebula i jajka.

Najlepiej jednak zacznijmy od małych, ale ważnych kroków. Pierwsze cztery podpowiedzieliśmy już powyżej. Możemy być pewni, że każdą z tych zmian nasza wątroba wykorzysta do swojej samoregeneracji. A możliwości ma tutaj naprawdę olbrzymie. Prawie każde, nawet najbardziej niepokojące stadium jej dysfunkcji jest bowiem odwracalne.

Zmierzmy obwód pasa. Wynik powyżej 100 cm dla mężczyzn i 95 dla kobiet powinien być niepokojący.

Tłuszcz zgromadzony w nadmiarze wokół naszych trzewi z pewnością jest również odłożony w wątrobie. Może to właśnie dobry moment żeby poprosić swojego lekarza o skierowanie na badanie krwi i wykonanie tzw. prób wątrobowych. Dodatkowo możemy zrobić także testy potwierdzające dysfunkcje metaboliczne, które idą zazwyczaj w parze ze stłuszczeniem wątroby (NAFLD). Testy te obejmują hemoglobinę A1c, czyli wskaźnik stężenia cukru we krwi w okresie ostatnich trzech miesięcy; glikemię na czczo, która ocenia poziom cukru we krwi po okresie postu trwającym co najmniej osiem godzin; profil lipidowy, który zbada nieprawidłowości w poziomie trójglicerydów i cholesterolu; oraz białko C-reaktywne, które śledzi zapalenie tkanek.

 

 

 

Szacuje się, że niealkoholowe stłuszczenie wątroby dotyka niemal jednej trzeciej ludności świata.